
Dotarliśmy do Varanasi. Podróż pociągiem trwała 14 godzin i przenieśliśmy się 640 km na południe. Kończąc nasz pobyt w Agrze załapaliśmy się na zamieszki. Jadąc Tuk-tukiem na dworzec musieliśmy przedzierać się przez tłum, który opanował wąskie uliczki pod Taj Mahal, a później oddział policji w hełmach na głowie z plastikowymi przyłbicami i oczywiście z solidnymi gumowymi pałami. Dreszczyk emocji był. W pociągu jechaliśmy z hinduskim VIP-em. Nie wiemy kto to był, ale sądząc po reakcji pasażerów, którzy całowali gościa po rękach i kłaniali się w pas, musiał to być ktoś ważny. Facet podróżował z solidną obstawą, żołnierz z karabinem spał na łóżku obok, a kilku pozostałych wojskowych obstawiało wejście do wagonu. Kładąc się spać, pomyślałem sobie, że na pewno nas nie okradną, ale miałem nadzieję, że maoiści, którzy lubią wysadzić sobie pociąg od czasu do czasu nic do niego nie mają.....