Indyjskie wesele
- tomasz wyrwas
- Category: Nasik
- Hits: 0
Indie zaskakują i tak na prawdę można spodziewać się wszystkiego i co najważniejsze, trzeba być na to przygotowanym. Podążając za światełkami i muzyczką, weszliśmy na wesele, zostając oczywiście honorowymi gośćmi. Oprowadzono nas po kuchni, pokazano jak wiąże się specjalne nakrycia głowy i nawet zaproszono do konsumpcji. Ja musiałem porobić fotki, najpierw wszystkim chłopakom w tradycyjnych nakryciach głowy, a później całej rodzinie. Po przyjedzie panny młodej, załapałem się na sesje zdjęciową, więc i ja trochę skorzystałem, uważając, żeby nie wchodzić w paradę zamówionemu miejscowemu fotografowi.



Elura (Ellora) – stanowisko archeologiczne w Indiach w stanie Maharasztra znane dzięki unikalnemu zespołowi trzydziestu czterech wykutych w bazaltowej skale świątyń. Siedemnaście z nich to świątynie hinduskie (600- 900 n.e.), dwanaście buddyjskie (400-800 n.e.), a pięć to świątynie dźinijskie (800-1000 n.e.).

W 1853 Brytyjczycy ukończyli pierwszą linie kolejową w Indiach, która połączyła Victoria Terminus z Thane, małym miasteczkiem znajdującym się 34 km na północ od Bombaju. W 1947 roku, kiedy opuszczali perłę w koronie królewskich kolonii, dysponowała ona największą na świecie siecią połączeń. Dzisiaj indyjska kolej to największy pracodawca na świecie, zatrudniający 1,5 mln osób, a kilka milionów zarabia w bardziej lub mniej oficjalny sposób.
Indie uzyskały niepodległość w 1947 roku i rozpoczęły się pracę nad konstytucją. Po dwóch latach 26 stycznia 1950 roku ostatecznie została uchwalona ustawa zasadnicza i od tego dnia Indie stały się oficjalnie republiką. Data nie była przypadkowa. 20 lat wcześniej Indyjski Kongres Narodowy przyjął Deklarację Niepodległości, dokument wzywający do walki o całkowitą niezależność od Imperium Brytyjskiego.
Jednym z punktów koniecznym do zobaczenia w Bombaju jest Elephanta Island. Wyspa oddalona jest od miasta o 10 km i rejs statkiem trwa godzinę czasu. Największą atrakcją wyspy są groty z wykutymi w skale posągami. Jeżeli decydujecie się na wyjazd do Aurangabadu, to oczywiście można sobie darować, bo po skalnych świątyniach w Ellorze i Ajancie Elephanta wygląda co najmniej jak „ubogi krewny”.