Spacer po Ghatach cz.2
- tomasz wyrwas
- Category: Varanasi
- Hits: 1

Czasu na opis brak, więc tylko zdjęcia. Końcówka dnia...

Czasu na opis brak, więc tylko zdjęcia. Końcówka dnia...
Czasu na opis brak, więc tylko zdjęcia....
To co rzuca się w oczy podczas przechadzki ghatami to na pewno przepiękne murale. W Polsce w okresie PRL-u szczególnie upowszechniły się murale reklamujące przedsiębiorstwa i instytucje państwowe, takie jak PKO, PZU, Totalizator Sportowy czy Pewex. Nad Gangesem przede wszystkim królują reklamy hoteli oraz malowidła sakralne.
Varanasi to miejsce, gdzie każdy Hindus ma nadzieję być w chwili swojej śmierci. Jeśli ktoś umiera w Gangesie lub skropiony jest jego wodą wydając ostatni oddech może osiągnąć absolutne zbawienie i tym samym uciec z cyklu narodzin i śmierci. Woda w mitologii hinduistycznej jest źródłem życia i tworzenia. Rzeki i ogólnie miejsca związane z wodą są święte, personifikowane jako boginie i dlatego najważniejszą z nich nazywają z czułością Matką Gangą.

5.30 rano. Jeszcze ciemno na zewnątrz, nie chce się wyściubić nosa spod kołdry, ale wschód słońca trzeba zobaczyć. Szybkie poprawki za długich już włosów i łapiąc przygotowany plecak po cichu wychodzę na zewnątrz. Obudzony Indianin z obsługi musiał rzucić w myślach niezłą wiązankę, bo miny nie miał przyjaznej otwierając mi bramę hotelu.

Wieczorny spacer nad Gangą musi skończyć się Pują. Obrzęd nam dobrze znany i już opisywany (zainteresowani znajdą w relacji z 2010). Tak więc tylko foto...
Nie tylko zachodni turyści przybywają do Varanasi, aby zaczerpnąć atmosfery tego świętego dla hinduizmu miasta. To co rzuca się w oczy, to tysiące pielgrzymów z różnych części tego pięknego kraju. Najważniejszą świątynią znajdującą się w Varanasi jest Kashi Vishwanath Temple także zwana Złotą Świątynią.
Pierwsze godziny w Delhi. Taksówka na Paharandżaj i oczekiwanie na wieczorny pociąg do Varanasi. Bagaże zrzucone w znajomej knajpie i mały rekonesans fotograficzny po dzielnicy. Pierwsze foty zawsze są mało interesujące, więc mała rozgrzewka na początku wyprawy była wręcz wskazana...

Kiedyś w Berlinie 3....