
Pogoda licha. W telepatrzydle zobaczyliśmy, że idzie jakiś tajfun na Japonię. Jutro powinno już się rozpogodzić, wicherek przemieszcza się już w stronę Pacyfiku.
Tokio to zupełnie inna bajka. Widać, że to duża metropolia i ludzie też już inni niż w Kyoto - ciągle się śpieszą. Chwilę odpoczynku znajdują w metrze, gdzie często dosypiają w czasie podróży lub korzystają z komórek. W metrze nie powinno się rozmawiać przez telefon i jak na taką ilość ludzi jest bardzo cicho.
Słabą pogodę rekompensujemy sobie sklepami. Zaatakowaliśmy domy towarowe z elektroniką na Akihabarze. Interesowały mnie przede wszystkim aparaty i bardzo się zawiodłem, tak asortymentem, jak i cenami. Żadna rewelacja. Większe wrażenie zrobił na nas salon gier. Na pierwszych trzech piętrach wszelkiego rodzaju maszyny do wyciągania gadżetów, a wyżej kolejne trzy poziomy, na których można pograć w gry zręcznościowe.